Firma Kowa pochodzi z Japonii. Założona została w 1894 roku w Nagoji jako przedsiębiorstwo tekstylne. Dziś Kowa to naprawdę spory konglomerat przedsiębiorstw zajmujących się m.in. handlem minerałami, produkcją leków, wytwarzaniem precyzyjnej optyki, lunet oraz lornetek. Firma do lat siedemdziesiątych produkowała także aparaty fotograficzne (np. ceniony średni format Kowa Six). Przyjrzyjmy się zatem bliżej zgrabnemu porropryzmatowi od marki której korzenie sięgają XIX wieku.
Kowa YFII30-8 jak już wspomniałem we wcześniejszym akapicie to klasyczny porropryzmat o popularnych parametrach 8×30. Tego typu konstrukcja jest dla producentów łatwiejsza w produkcji. W związku z tym często nawet dość przystępne cenowo lornetki są przyzwoite optycznie. Na wstępie można by powiedzieć, że nasza Kowa dokładnie wpisuje się w ten trend. Przy wadze 475 gramów i wymiarach 114 x 160 x 48 mm jest nieco lżejsza od testowanego niedawno GPO Passion 8×34 SD. Nie jest to być może do końca sprawiedliwe porównanie. GPO ma w końcu obiektywy 34mm. Chodzi mi bardziej o to, że te wymiary są porównywalne a lornetka porropryzmatyczna nie musi od razu kojarzyć się z „kilogramową cegłą” uwieszoną na szyi.

Jak zatem sprawuje się mały porropryzmat o obiektywach 30mm kosztujący ok 700 złotych. Widać, że producent pozycjonuje swój sprzęt jako typowo „outdoorowy”. Dwukolorowy korpus w całości oblany jest dużą ilością miękkiej i przyjemnej w dotyku gumy. Oprócz tego, że dobrze leży w ręku, będzie ona też w pewnym stopniu absorbować ewentualne upadki. Spasowanie tych gum może nie jest idealne ale to raczej szczegół. Wnętrze wypełnione jest azotem a całość uszczelniona. Według materiałów marketingowych producenta lornetkę śmiało możemy zanurzyć pod wodą. Ja pewnie zatrzymałbym się w testowaniu wodoodporności na zwykłym deszczu. Nie mniej nie powinniśmy mieć problemu z wilgocią czy zaparowaniem. Lornetkę wyposażono w złącze statywowe a w zastawie otrzymamy, pasek, niezbędne zaślepki i miękki futerał.

Mechanicznie także nie mam zastrzeżeń. Na początku trochę dziwne może wydawać się pokrętło nastawiania ostrości, które jest dość specyficzne lecz z czasem nawet je polubiłem. Źrenica wyjściowa na poziomie 16mm może nie jest idealna dla „okularników” ale osobiście nie miałem dużego problemu aby objąć pole widzenia wzrokiem w okularach. A jeśli już jesteśmy przy polu widzenia to warto nadmienić, że wynosi ono 7,5 stopnia i jest przyzwoicie korygowane. Obszar peryferyjny jest oczywiście mniej ostry ale nie jest to nic co odstawałoby na minus od konkurencji. Sam obraz w centrum i na większej części nie małego przecież pola jest ostry, aberracje są minimalne. Byłem bardzo miło zaskoczony jakością optyczną małej Kowy. W zasadzie jedynym mankamentem do jakiego mógłbym się przyczepić jest dość wąski maksymalny rozstaw okularów. Dla mnie był wystarczający mimo że mam dość sporą głowę ale wykorzystałem praktycznie maksymalny rozstaw tubusów. Pytanie czy ludzie z jeszcze szerzej rozstawionymi oczyma będą mogli używać wygodnie sprzętu. Nie spodziewałbym się jednak, że będzie to problem dla większości potencjalnych użytkowników.
inne lornetki w ofercie cyfrowe.pl >>>


Podsumowując Kowę YFII30-8 uważam, iż spokojnie można powiedzieć, że jest to lornetka bardzo spójna. Producent dobrze „wymyślił” ten model. Prostsza konstrukcja porro pozwoliła osiągnąć dobre właściwości optyczne zachowując niezbyt wygórowaną cenę. Zastosowanie apertury 30mm sprawiło, że sprzęt nie będzie nam ciążył podczas dłuższych wędrówek a wciągu dnia nie zauważymy specjalnej różnicy w stosunku do lornetek o większej średnicy obiektywów. Do tego dość solidne wykonanie, uszczelnienia i 10 lat gwarancji sprawiają, że bardzo polubiłem Kowę i mogę ją polecić z pełnym przekonaniem.
